Lista sponsorów
Piotr Małachowski wicemistrzem olimpijskim!
2008-08-19
Piotr Małachowski wywalczył ósmy medal, a czwarty srebrny, dla polskiej reprezentacji podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Dyskobol, rzutem na odległość 67,82 metrów przeszedł tym samym do historii polskiego sportu. To pierwszy medal olimpijski w dysku mężczyzn dla Polski.

Piotr Małachowski/Fot. Adam Nurkiewicz-Mediasport
Małachowski przegrał konkurs z bezsprzecznie najlepszym w tym sezonie Estończykiem Gerdem Kanterem. 29-letni aktualny mistrz świata w tym roku oddał 4 z 5 najdłuższych rzutów. W tym konkursie nie zbliżył się wprawdzie do swoich najlepszych tegorocznych wyników, ale nie musiał, bo i tak potwierdził swoją dominację w Pekinie. Podopieczny Witolda Suskiego wygrał za to rywalizację z dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim z Aten i Sydney, Litwinem Virgiljusem Alekną. Polak uzyskał wynik lepszy zaledwie o 3 centymetry!
Polak przystępował do konkursu z najlepszym wynikiem w eliminacjach i przyznał, że z nadziejami na medal. - Ciekawe kto by nie myślał w takiej sytuacji o medalu. Oddałem jeden rzut i od razu prawie 66 metrów. W konkursie było pięciu kandydatów do medalu, w tym ja.
Oczekiwanie na start wyjątkowo się Małachowskiemu dłużyło.
- Ten dzień był strasznie długi. Wstałem już o ósmej i nie mogłem spać. Masakra. Po śniadaniu playstation, książka, znowu playstation, ksiązka, obiad, krótka pogawędka i do pracy rodacy - opisał krótko swój wtorek.
Na trybunach Ptasiego Gniazda jego występ obserwowali między innymi nasz złoty kulomiot z Pekinu Tomasz Majewski i złoty młociarz z Sydney - Szymon Ziółkowski.
- Z Tomkiem jesteśmy przyjaciółmi, znamy się już 10 lat. Z „Ziółkiem” chyba z siedem lat. Przed konkursem Tomek mówił mi, żeby zachować do końca spokój, myśleć nie o tym, żeby daleko rzucić, tylko żeby ten rzut dobrze wykonać – mówił.
Już w pierwszej serii Małachowski wyszedł na prowadzenie wynikiem 66,45. W drugiej, poprawił swój rezultat rzucając 67,82. Gdy tylko dysk opuścił jego dłoń, Polak skoczył z radości. Wiedział, że będzie daleko. Jak się okazało, to była jego najlepsza próba w zawodach, ale do ideału nieco zabrakło. - Trochę się spóźniłem z prawą nogą i dysk poszedł z dołu, ale i tak jestem zadowolony. To mój trzeci najlepszy wynik w karierze - tłumaczył polski dyskobol.
Małachowski swoimi długimi rzutami w pierwszej części zawodów zagroził nie na żarty faworyzowanym rywalom. Równie groźnie wyglądał jego tatuaż, który najwyraźniej spodobał się realizatorowi transmisji. - To moja była dziewczyna - rzucił dowcipnie, pokazując na maskę wytatuowaną na lewym ramieniu.
Polak do czwartej serii był na czele stawki, z której wykruszył się między innymi mocny Hiszpan Pestano. To właśnie czwarta kolejka była w konkursie najbardziej emocjonująca. Najpierw w kole pojawił się Alekna i posłał dysk na odległość 67,79. Małachowski mógł odetchnąć z ulgą. Tylko na moment, bo kolejny w stawce był Kanter. To był rzut na złoto - 68,82. Metr dalej niż Polak. Małachowski próbował jeszcze zrewanżować się Estończykowi, ale bez rezultatu.
- Mówiąc szczerze, już nie miałem sił, w czwartej próbie tak mnie bolały nogi. Myślałem sobie: walczę do końca, jednak konkurs trwał bardzo długo. Moja masa jest bardzo duża (125 kg), a tu trzeba jeszcze rzucać i rozgrzewać się. Gdyby on tak rzucił w pierwszej albo drugiej serii, to może jeszcze bym mu odpowiedział. Po swoim czwartym rzucie psychicznie byłem już zadowolony. Walczyłem, ale nogi już nie pozwalały. Moim atutem jest dynamika. Przy zmęczonych nogach nie mam przeskoku, jest wolny obrót i dysk nie leci - analizował Małachowski.
Na szczęście zarówno Alekna, jak i znajdujący się na czwartej pozycji Niemiec Harting, nie zdołali pobić wyniku naszego dyskobola.
- Cieszę się, że pokazałem niedowiarkom, którzy mnie skreślali po zeszłorocznych mistrzostwach świata w Osace i mówili, że się nie nadaję. Jednak stać mnie na dobre wyniki. Od Osaki zmieniła się regularność moich rzutów. Nie ma przypadkowych - stwierdził z satysfakcją Małachowski. Zawodnik Śląska Wrocław, oprócz rzucania dyskiem, jest również zawodowym żołnierzem, choć jak wyznał granatami rzuca krócej.
Srebro Małachowskiego, jest pierwszym od 72 lat medalem zdobytym dla Polski w konkurencji rzutu dyskiem. Na Igrzyskach w Berlinie w 1936 również srebro, wywalczyła Jadwiga Wajs.
Pekin, Przemysław Pełka
English version

