Lista sponsorów
Poznajmy Bardów Sportu
2009-12-10
Wtorkową (8 grudnia), zorganizowaną staraniem Fundacji "Centrum Edukacji Olimpijskiej" w Centrum Olimpijskim PKOl, oficjalną promocję najnowszej książki dra Bogdana Tuszyńskiego pt. "Bardowie sportu” poprzedziła miła uroczystość. Oto autor - przed laty znakomity reporter radiowy, a później historyk sportowych mediów i samego sportu - z rąk sekretarza generalnego PKOl Adama Krzesińskiego otrzymał przyznany mu "Medal 90-lecia Polskiego Komitetu Olimpijskiego".

Fot. Jan Rozmarynowski
- Polski sport ma wobec dziennikarzy wielki dług wdzięczności, a wobec Pana - szczególny - stwierdził, zwracając się do B. Tuszyńskiego. - Podobnie jak wielu innych ludzi pióra, mikrofonu i kamery opiewał Pan przez lata występy reprezentantów Polski na obiektach sportowych całego świata, ale - w odróżnieniu od innych - po zakończeniu dziennikarskiej przygody zajął się Pan badaniem historii prasy sportowej oraz życiorysów ludzi, których wyczyny składają się na dorobek rodzimego sportu. Efektem tych dociekań są dwie fundamentalne - zwłaszcza dla naszego ruchu - pozycje książkowe: dwutomowa "Polscy olimpijczycy XX wieku” oraz opasły "Leksykon polskich olimpijczyków 1924-2006". Wiem, że pracuje Pan już nad uzupełnieniem tej ostatniej książki o sylwetki uczestników igrzysk w Pekinie i Vancouver. Szczerze dziękuję i życzę powodzenia - zakończył A. Krzesiński, a jego słowa i moment wręczenia autorowi Medalu skwitowały gromkie brawa blisko 60 osób przybyłych na promocję.

Potem miała miejsce prezentacja książki. Rozpoczął ją sam autor, charakteryzując krótko swoją życiową i zawodową drogę. Urodzony w roku 1932 w Łodzi; krótko po wojnie za sprawą służbowych losów ojca trafił do Szczecina i to właśnie tam zadebiutował na łamach prasy… szkolnej - redagował sportowe strony gazetki "Orzeł" wydawanej w słynnym "Pobożniaku" - II Liceum Męskim. Potem pisał o sporcie w podobnej gazetce w Jeleniej Górze. Wrócił do rodzinnej Łodzi a tam pierwsze, już bardziej dojrzałe próbki dziennikarskie zaliczył pod okiem seniora tej profesji, red. Władysława Lachowicza. Po roku 1951 była już stolica i - najpierw Przegląd Sportowy", a począwszy od roku 1953 aż do końca 1981 - Polskie Radio, a w nim wiele lat w roli sportowego sprawozdawcy - z igrzysk olimpijskich, Wyścigów Pokoju, mistrzostw świata, przede wszystkim w jego ukochanym kolarstwie i hokeju na lodzie oraz wielu imprez krajowych. Przez ponad 6 lat, aż do czasu przejścia najpierw na rentę zdrowotną a potem na emeryturę, kierował radiową redakcją sportową. Potem oddał się pasji historyka - zarówno mediów (napisał na ten temat kilka książek, obok wcześniejszej "Sprintem przez prasę sportową” były to: "Prasa i sport”, "Radio i sport”, "Telewizja i sport”, "Sportowe pióra”, "Tytani mikrofonu”), jak i sportu w ogóle (obok unikatowych prac na temat dziejów kolarstwa, Wyścigu Pokoju, Tour de Pologne, spod jego pióra wyszły - poprzedzone głęboką analizą historyczną - książki dokumentujące okupacyjne i wojenne losy ludzi polskiego sportu). Ogółem na pisarski dorobek Tuszyńskiego składa się już ok. 30 książek, a to pewnie jeszcze nieostatnie jego słowo w tej dziedzinie.

Fot. Jan Rozmarynowski
Nad "Bardami sportu”, wydawnictwem przygotowanym z okazji świętowanego w roku 2008 jubileuszu 50-lecia Klubu Dziennikarzy Sportowych, doktor Tuszyński pracował trzy lata, ale materiały do ksiązki zbierał - jak wyjaśnił - przez przeszło 40 lat. Kompletował dane biograficzne, miesiącami szperał w archiwach i urzędach stanu cywilnego w całym kraju, napisał i rozesłał po Polsce i świecie setki listów do znajomych, najbliższych i potomków nieżyjących już żurnalistów - wszystko po to by poznać jak najwięcej szczegółów z ich życia i pracy zawodowej. - Dlatego - mówi dziś Tuszyński - ta książka, w której przedstawiam sylwetki ponad 400 kolegów, jest ksiązką solidną, przyzwoitą i na pewno uczciwą. Nie ma w niej ocen działalności twórczej poszczególnych ludzi ani ich poglądów politycznych. Skoncentrowałem się na tym jak żyli i co w tym czasie zdołali dla dziennikarstwa i sportu zrobić. Jak mówi autor - nie jest to ksiązka "do poduszki", ale - również za sprawą prawie 1.000, często unikatowych, zdjęć może być do… oglądania. Wielu żurnalistów można tam obejrzeć w akcji - na zawodach sportowych, na stanowiskach komentatorskich, w trakcie prowadzonych wywiadów, podczas pisania korespondencji. Liczy, że zainteresuje to nie tylko dziennikarskie środowisko, ale i zwykłych sympatyków sportu.
Samo wydanie książki wcale nie było łatwe. Dziś nie wystarczy ją napisać, zebrać fotografie i przygotować okładkę. Potrzebne są też pieniądze. Szczęśliwie - co B. Tuszyński podkreśla z naciskiem - życzliwego wsparcia udzielili (jemu i wydawcy - "Fundacji Dobrej Książki") b. minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki i prezes Polkomtela Jarosław Bauc - marka "Plus GSM" stała się sponsorem tego wydania.
Czy dzieło redaktora-doktora Tuszyńskiego będzie kontynuowane; czy ktoś do biogramów 320 już nieżyjących dziennikarzy i ponad 80 mniej lub bardziej aktywnych jeszcze 70-latków dopisze sylwetki obecnie zatrudnionych w mediach żurnalistów? - te pytania pozostają otwarte.
www.olimpijski.pl/baś



