Ułasiewicz: "To był trafny wybór trenerki"

2010-02-28

Trenerka Ewa Białkowska podjęła słuszną decyzję desygnując do boju Katarzynę Bachledę-Curuś, Elizę Złotkowską i Katarzynę Woźniak, które w wyścigu drużynowym panczenistek zdobyły brązowy medal - uważa były szkoleniowiec kadry Leszek Ułasiewicz.

"Przez cały czas igrzysk, trzymałem kciuki za wszystkich polskich olimpijczyków, a ze zrozumiałych względów szczególnie za bliskich mojemu sercu łyżwiarzy" - powiedział PAP uradowany Leszek Ułasiewicz. W przeszłości sam był przez osiem lat zawodnikiem, a po zakończeniu kariery szkoleniowcem piastując funkcję trenera kadry narodowej kobiet, mężczyzn i szefa wyszkolenia w Polskim Związku Łyżwiarstwa Szybkiego. Teraz nadal służy związkowi swoją pomocą.

Trenerka Ewa Białkowska podjęła słuszną decyzję nie zmieniając składu, który utorował polskim zawodniczkom drogę na olimpijskie podium. Można by gdybać, co by się stało, gdyby Polki pokonały w półfinale Japonki. Taki jest urok sportu. Szczęście jest po naszej stronie. Medal to rekompensata za wyniki w biegach indywidualnych, w których nasi reprezentanci pojechali słabiej niż się spodziewano, po wcześniejszych siedemnastu rekordach Polski, dziesięciu seniorskich i siedmiu juniorskich" - dodał Ułasiewicz.

Drogę na podium Polki zaczęły od zwycięstwa w ćwierćfinale z Rosją. "Mogę domyślać się, co myśli teraz trener Rosjanek, sympatyczny Nikołaj Gudin, który tak liczył na złoty medal swoich zawodniczek. Tak był pewien swego" - powiedział Ułasiewicz, który opiekował się polskimi łyżwiarzami szybkimi w zimowych igrzyskach olimpijskich w Innsbrucku w 1964, trzydzieści lat później w Lillehammer i w Salt Lake City w 2002 roku. (PAP)