Zofia Kowalska-Frączyk: „Będę robiła wszystko, żeby dostać się na igrzyska w Los Angeles”

Trzy finały podczas Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich Dakar 2026 dają Zofii Kowalskiej-Frączyk powody do zadowolenia, choć po ostatnim starcie nie ukrywała rozczarowania. Polska pływaczka opowiada o postępie, medalowych nadziejach i kolejnych celach – od mistrzostw świata juniorów po olimpijskie Los Angeles.

– Zacznijmy od Twojego ostatniego startu w Dakarze – finału na 50 metrów stylem grzbietowym. Jak go oceniasz?

– Czuję zawód. Miałam trzeci czas zgłoszenia, więc z tyłu głowy liczyłam na medal.

– W całych zawodach wywalczyłaś jednak awans do trzech finałów. To duży krok naprzód. Podczas ubiegłorocznego EYOF-u zdobyłaś medal w sztafecie, ale nie startowałaś w finale indywidualnym. Doceniasz ten postęp?

– Tak, jestem zadowolona ze swojego progresu i z tego, jak bardzo poprawiłam się przez ostatni rok. Nadal jednak nie ma co spoczywać na laurach.

– Jakie są Twoje najbliższe cele?

– Najbliższe zawody to mistrzostwa Polski. Chcę pojechać, zrobić to, co się da, wrócić i zacząć przygotowania do mistrzostw świata juniorów.

– Co chciałabyś osiągnąć na mistrzostwach świata juniorów?

– Mam nadzieję na finał. Myślę, że medal to jeszcze nie ten poziom, ale finał jest możliwy.

– Przede wszystkim na 50 metrów stylem grzbietowym?

– Tak, ale gdyby udało się coś jeszcze, to też bym nie narzekała.

– Czy właśnie 50 metrów grzbietem jest obecnie Twoją najmocniejszą konkurencją? Jakie inne dystanse masz w swoim repertuarze?

– Zdecydowanie, to mój główny dystans. Do tego dochodzą 100 metrów grzbietem i 50 metrów delfinem, a na dalszym planie także 100 metrów delfinem. W stylu motylkowym myślę bardziej o rywalizacji na poziomie europejskim, natomiast na światowym – o grzbiecie, szczególnie na 50 metrów.

– Jak widzisz przyszłość Waszego młodego pokolenia? Czy za kilka lat to Wy będziecie stanowić o sile polskiego pływania?

– Mam nadzieję, że tak będzie. Myślę, że Basia ma największe szanse, ale może ktoś jeszcze się wybije. Uważam, że ona pojedzie na igrzyska olimpijskie.

– Razem byłoby raźniej.

– Wiadomo, ja też liczę na wyjazd, ale skoro mówimy o Basi, to myślę, że ona na pewno się zakwalifikuje. Odpukać!

– Jaki jest Twój długoterminowy cel?

– Los Angeles 2028. Będę robiła wszystko, co w mojej mocy, żeby tam się dostać.

– Gdyby się nie udało to pozostaje Brisbane?

– Zostanę przy tym, że raczej się uda! Los Angeles to mój długoterminowy cel i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby go osiągnąć.

Rozmawiała Aleksandra Witkowska/PKOl
Fot.: Szymon Sikora/PKOl