Wiktor Korol zakończył triathlonową rywalizację podczas IV Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich Dakar 2026 na 11. miejscu. Choć jest zadowolony ze startu, pozostał mu niedosyt – uważa, że lepszy bieg mógł dać wyższą lokatę.
W rozmowie opowiada o walce przy pierwszej boi, unikniętych kraksach na rowerze oraz drodze, którą chce pokonać do seniorskich igrzysk olimpijskich.
– Zająłeś 11. miejsce. Jakie emocje towarzyszą Ci tuż po zawodach?
– Myślę, że jestem zadowolony ze startu, choć jest też trochę smutku. Uważam, że przy lepszym biegu była szansa na nieco wyższe miejsce.
– Zacznijmy od pływania. Jak przebiegła ta część rywalizacji?
– Myślałem, że będę w stanie spokojnie wyjść z wody w pierwszej grupie. Jednak przy pierwszej boi było bardzo dużo walki i straciłem tam sporo pozycji.
– Na rowerze udało się odrobić straty?
– Początek był bardzo chaotyczny, a tempo mocne. Musieliśmy połączyć się w jedną większą grupę. Były dwie kraksy, które na szczęście udało mi się ominąć. Ostatecznie dogoniliśmy pierwszą grupę i wszyscy się połączyliśmy.
– Co czeka Cię po powrocie z Dakaru?
– Najpierw roztrenowanie. Myślę, że zimą będę startował w biegach ulicznych. Chcę skupić się na biegu, żeby poprawić tę część triathlonu. Niedługo trzeba już zacząć przygotowania do następnego sezonu.
– W Dakarze zdobyłeś pierwsze olimpijskie doświadczenie. Kolejnym celem jest Los Angeles czy Brisbane?
– Myślę, że raczej Brisbane. Między moją kategorią, czyli juniorem młodszym, a seniorami jest bardzo duża różnica poziomu. Dlatego na razie trzeba myśleć przede wszystkim o Brisbane.
– Czy inspiracją jest dla Ciebie Roksana Słupek, która reprezentowała polski triathlon na igrzyskach w Paryżu?
– Tak. Myślę, że to najlepsza zawodniczka w naszym kraju. Na pewno jest dla mnie dużą inspiracją. Chciałbym prezentować się tak dobrze jak ona.
Rozmawiała Aleksandra Witkowska/PKOl
Fot.: Szymon Sikora/PKOl
