Julia Błaszczyk: „Najbardziej szkoda mi ostatniej walki”

Julia Błaszczyk była jedną z największych polskich nadziei medalowych podczas IV Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich Dakar 2026. Judoczka zakończyła jednak rywalizację w kategorii do 44 kg na siódmym miejscu. W rozmowie po zakończeniu turnieju opowiada o swoich walkach, wpływie redukcji wagi na dyspozycję oraz planach na kolejny sezon.

– Zakończyłaś igrzyska na siódmym miejscu, choć Twoim celem był medal. Jak podsumujesz kolejne walki?

– Pierwszą walkę przegrałam z zawodniczką z Jordanii, drugą wygrałam z reprezentantką Dżibuti, a trzecią, repasażową, przegrałam z zawodniczką z Grecji w dogrywce golden score, po otrzymaniu trzeciej kary.

– Co Twoim zdaniem miało największy wpływ na ten wynik?

– Myślę, że byłam dobrze przygotowana technicznie, ale przed tymi zawodami musiałam zredukować sporo kilogramów. To miało wpływ na moją dyspozycję, ponieważ byłam osłabiona i nie byłam zregenerowana tak, jak powinnam.

– Twój trener wspominał, że przymierzasz się już do zmiany kategorii wagowej na wyższą. W Dakarze musiałaś jednak jeszcze wystartować w kategorii do 44 kg.

– Tak. Gdyby nie te zawody, przeszłabym już do kategorii do 48 kg, a tak musiałam jeszcze zejść do 44 kg.

– Ostatnia walka była długa i rozstrzygnęła się dopiero w golden score. Jak oceniasz jej przebieg?

– Szkoda mi tej walki, bo przez cały pojedynek wykonywałam więcej ataków. Miałam też okazję do założenia dźwigni na wyprostowaną rękę rywalki. Myślę, że lepiej się prezentowałam. Niestety popełniłam błąd – wykonałam fałszywy atak, za który dostałam trzecią karę.

– Jakie masz teraz plany?

– Najbliższy plan to odpoczynek, chwila oddechu i czas na doleczenie kontuzji. Potem wrócę do treningów i startów w przyszłym roku, już w nowej kategorii wiekowej i wagowej.

Rozmawiała Aleksandra Witkowska
Fot.: Szymon Sikora