Katarzyna Rajkowska: „W mikście mamy szanse na medal”

Dwa medale wywalczone w Skopje, większa pewność siebie i znajomości z zawodnikami innych dyscyplin – tak Katarzyna Rajkowska wspomina udział w Olimpijskim Festiwalu Młodzieży Europy w 2025 roku.

Przed IV Młodzieżowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Dakarze, polska tenisistka stołowa opowiada o przygotowaniach, współpracy z Patrykiem Żyworonkiem i marzeniu o występie na seniorskich igrzyskach olimpijskich w Brisbane 2032.

– Jak wspominasz swój występ w Skopje?

– Bardzo dobrze. Podobała mi się atmosfera, miałam okazję poznać osoby z innych dyscyplin, a do tego uważam, że dobrze zagrałam. Jestem zadowolona zarówno z wyniku, jak i z całego turnieju.

– Ze Skopje przywiozłaś dwa medale. Co poza nimi było najważniejszą rzeczą, którą wyniosłaś z tego startu?

– Przede wszystkim nabrałam pewności siebie. Przy stole czułam się bardzo dobrze, a mój forhend stał się naprawdę skuteczny. Od tamtego momentu zaczęłam grać lepiej i z większym przekonaniem do własnych umiejętności. To było dla mnie ważne również w kontekście kolejnych startów.

– Czy świadomość, że uczestniczysz w imprezie będącej przedsmakiem igrzysk olimpijskich, dodatkowo cię motywowała?

– Tak, czułam dużą motywację. Chciałam zagrać jak najlepiej i pokazać się z jak najlepszej strony. Myślę, że mi się to udało.

– Jak odnalazłaś się w wiosce wśród reprezentantów różnych dyscyplin i krajów?

– Bardzo mi się to podobało. Mogłam poznać innych Polaków, porozmawiać z nimi o ich dyscyplinach, dowiedzieć się, jakie obowiązują w nich zasady. Była też okazja do nawiązania relacji z zawodnikami z innych krajów. To ciekawe doświadczenie, bo na co dzień spotykamy się przede wszystkim w środowisku tenisa stołowego.

– Utrzymujesz jeszcze którąś ze znajomości nawiązanych podczas tego wyjazdu?

– Tak, czasami mam kontakt z badmintonistką, z którą mieszkałam w pokoju.

– Teraz przed Tobą Dakar. Z jakimi oczekiwaniami podchodzisz do rywalizacji indywidualnej?

– Chciałabym zaprezentować się z jak najlepszej strony. Wiem, że w singlu może być trudno o medal, ponieważ wystąpią tam również zawodniczki z Azji, które są bardzo mocne w tenisie stołowym. Będę jednak starała się zagrać najlepiej, jak potrafię. Myślę, że jeśli mi się to uda, wynik też będzie dobry.

– Jak z kolei oceniasz wasze możliwości w mikście z Patrykiem Żyworonkiem?

– W mikście mamy większe szanse na medal. Uważam, że dobrze razem gramy i bardzo dobrze czuję się w tym duecie.

– W ramach przygotowań przyjechałaś do Zielonej Góry, żebyście mogli wspólnie trenować. Co dał Wam ten czas?

– Tak, przyjechałam specjalnie po to, żebyśmy mogli popracować nad mikstem. Udoskonaliliśmy naszą grę i dlatego uważam, że nasze szanse mogą być jeszcze większe.

– Na czym skupiasz się teraz w przygotowaniach sportowych i mentalnych?

– Cały czas trenuję. Teraz wprowadzamy więcej gry na punkty, zarówno w singlu, jak i w mikście. Pracuję też nad swoimi najmocniejszymi stronami. Do tego współpracuję z psychologiem. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona i już nie mogę się doczekać startu.

– Igrzyska odbędą się jesienią. Czy taki termin dużej imprezy jest dla Ciebie czymś nietypowym?

– Nie, ponieważ w tenisie stołowym startujemy właściwie przez cały czas. Jestem przyzwyczajona do takiego rytmu, więc termin zawodów nie stanowi dla mnie problemu.

– Co powiesz na wysokie temperatury w Senegalu? Masz obawy związane z warunkami, które mogą Was tam czekać?

– Nie, lubię ciepło i mi ono nie przeszkadza. W Skopje też było gorąco. Podobnie podczas mojego ubiegłorocznego pobytu w Chinach, więc mam już takie doświadczenia i dobrze się w tych warunkach czuję.

– Igrzyska to także ceremoniał i tradycje. Planujesz uczestniczyć w ceremonii otwarcia?

– Wydaje mi się, że tak. Z tego, co wiem, planujemy wybrać się na nią razem z Patrykiem i trenerem. Bardzo się z tego cieszę, bo to będzie wyjątkowe wprowadzenie do całej imprezy.

– W Skopje nie miałaś takiej okazji. Tym bardziej czekasz na ten moment?

– Tak. Do Skopje jechaliśmy bezpośrednio z mistrzostw Europy, dlatego nie uczestniczyliśmy w ceremonii otwarcia. Tym razem bardzo chciałabym ją przeżyć.

– Po Skopje przychodzi czas na Dakar. Czy myślisz już o kolejnym kroku, czyli seniorskich igrzyskach olimpijskich?

– Tak, myślałam już o tym. Uważam, że w Los Angeles w 2028 roku może być mi jeszcze trudno wystąpić. Natomiast za sześć lat, w Brisbane, widzę już taką możliwość. Jeśli będę dalej trenować i się rozwijać, wierzę, że będę w stanie wziąć udział w tych igrzyskach.

– Czyli Brisbane 2032 jest Twoim celem?

– Tak, Brisbane 2032.

– Życzymy więc spełnienia tego marzenia, a wcześniej udanego startu w Dakarze – zarówno indywidualnie, jak i w mikście z Patrykiem.

– Dziękuję!

Rozmawiali: Aleksandra Witkowska i Tomasz Piechal/PKOl
Fot.: Szymon Sikora/PKOl