Żuk 12., Sidorowicz 13., Jakieła 16. – świetny występ polskich biathlonistek

Znakomicie zaprezentowały się polskie biathlonistki podczas niedzielnego biegu pościgowego na 10 km. Najlepiej spisała się Kamila Żuk, która zajęła 12. miejsce. Mistrzynią olimpijską została Włoszka Lisa Vittozzi (bezbłędne strzelania), srebro wywalczyła Maren Kirkeeide z Norwegii (trzy strzały niecelne), a brąz Finka Suvi Minkkinen (także bezbłędna na strzelnicy).

O kolejności startu decydowały wyniki z sobotniego sprintu. Dokładnie w takiej kolejności startowały zawodniczki w niedzielę. Kamila Żuk ruszyła na trasę jako ósma i ta pozycja dawała nadzieje na bardzo wysoką pozycję. Uniemożliwiły to błędy na strzelnicy. Ostatecznie Żuk uplasowała się na bardzo dobrej, 12. lokacie.

– Jestem bardzo zadowolona. Drugi wyścig z rzędu na naprawdę solidnym poziomie, i biegowo, i strzelecko. Wygląda to bardzo dobrze. Wspaniale jest móc walczyć z czołówką, nie bać się tej walki, a przede wszystkim wiedzieć, że ma się możliwości. Teraz wiem, że jestem w stanie z nimi biec, z nimi walczyć, więc spróbuję rozegrać to mądrze. Przede wszystkim zachować spokój na strzelnicy. To będzie takie kluczowe zadanie na bieg masowy – powiedziała Kamila Żuk na mecie.

Doskonale zaprezentowała się debiutująca w zimowych igrzyskach olimpijskich Natalia Sidorowicz. Polka zajęła 13. miejsce, tuż za Kamilą Żuk, miała stuprocentową celność, a jej bieg był trzecim czasem netto – tłumacząc: jej czas dałby jej 3. miejsce, gdyby start był jednoczesny dla wszystkich zawodniczek.

– Myślę, że już więcej dzisiaj zrobić nie mogłam, bo strzelanie było na czysto. Próbowałam naprawdę biec jeszcze szybciej, ale to już było moje maksimum na dzień dzisiejszy. Naprawdę myślę, że mogę być z siebie zadowolona. Naprawdę chciałam się znaleźć w gronie właśnie tych kobiet startujących w biegu masowym i udało się. Walczyłam o to dzisiaj od początku do końca i cieszę się, że gdzieś moje myśli w trakcie biegu nie pokrzyżowały mi tego. Poza tym ten obiekt, ten klimat, start i to wszystko, jakbym miała jakąś skalę od zera do dziesięciu, to myślę, że oceniam to na dziesięć. Naprawdę atmosfera jest świetna, kibice wspierają na trasie – na strzelnicy trochę przeszkadzają – ale myślę, że o to w tym wszystkim chodzi. To mój debiut w igrzyskach olimpijskich i wydawało mi się, że może nie będzie takiej różnicy, w porównaniu do mistrzostw świata, czy Pucharu Świata. Jednak jak już wyszłam tutaj na trening, jeszcze oficjalny przed jakimkolwiek startem, to czuć było tę atmosferę, że to jest jednak coś innego, coś wyjątkowego – powiedziała Natalia Sidorowicz.

Na 16. miejscu zawody zakończyła Joanna Jakieła, która – według wyliczeń telewizyjnych ekspertów Eurosportu: Tomasza Sikory i Tomasza Jarońskiego – uzyskała 8. czas samego biegu. Joanna, podobnie jak Kamila i Natalia – najprawdopodobniej jako trzecia Polka uzyska awans do startu w biegu masowym.

– Dzisiejszy start zaczął się nerwowo, od dwóch pudeł. Już tam wylądowałam chyba około 40. miejsca, a później powoli to odbudowałam. Lubię powalczyć na ostatnich rundach – jak widzę kogoś przed sobą, to idę w tak zwanego „trupa”. Na mecie ledwo co oddycham, ale warto. Lubię po prostu powalczyć z dziewczynami do samego końca. Ósmy czas biegu to chyba zdecydowanie najlepszy w moim życiu. Zdarzały się około piętnastego, ale top 10 jeszcze nie miałam. Dlatego się cieszę, że forma przyszła na igrzyska. Trochę nie od samego początku, ale czuję, że się nakręcam z biegu na bieg, więc mam nadzieję, że uda się dostać do startu masowego i tam pokazać coś więcej – powiedziała Joanna Jakieła, dla której to także jest debiut w zimowych igrzyskach olimpijskich.

Czwarta z Polek – Anna Mąka – zajęła 40. miejsce. Anna wystartowała jak 45. i wyprzedziła 5 rywalek. Jednak, jak sama przyznała, nie jest zadowolona, szczególnie z dwóch ostatnich swoich wizyt na strzelnicy.

Zadowolony ze startu polskich zawodniczek był trener Tobias Torgersen. – To był bardzo dobry start dla nas. Wydaje mi się, że jako drużyna zaprezentowaliśmy najlepsze zawody w jakich kiedykolwiek wystartowaliśmy. To dla mnie jest bardzo, bardzo ważne. Teraz trzeba pozostać skupionym na pracy, na małych szczegółach, nie stresować się o wyniki i o to co może się zdarzyć, ale tylko i wyłącznie skupiać się na pracy przez cały czas. Pozostańmy spokojni i róbmy to tak, jak najlepiej potrafimy – podsumował krótko start swoich podopiecznych trener kadry kobiet Tobias Torgersen.

W niedzielę przed południem w biegu pościgowym mężczyzn wystartowało trzech reprezentantów Polski. Jan Guńka uplasował się na 32. miejscu, Grzegorz Galica był 40., a Konrad Badacz 43. To bardzo młody i utalentowany zespół, który pokazuje, że w nich jest przyszłość męskiego, polskiego biathlonu. Dla nich wszystkich XXXV ZIO Mediolan-Cortina 2026 są debiutem na olimpijskich arenach.

Teraz czas na sztafety. 17 lutego na dystansie 4×7,5 km ścigać się będą mężczyźni, a wśród nich czterech reprezentantów Polski (poza trzeba wymienionymi jeszcze Marcin Zawół). Początek o 14:30. Sztafety kobiet (4×6 km) staną na starcie dzień później. Ich start zaplanowano na 14:45.

ToP/PKOl
Fot.: Szymon Sikora/PKOl