Tomasiak: „Sprawiedliwiej było to odwołać”

Żaden polski skoczek narciarski, ani żaden olimpijczyk mężczyzna nigdy nie zdobył na jednych igrzyskach trzech medali. Pierwszy jest Kacper Tomasiak, który dołącza do elitarnego grona wspaniałych polskich sportsmenek: Ireny Szewińskiej, Otylii Jędrzejczak i Justyny Kowalczyk.

– Kilka razy mi ktoś powiedział o tej statystyce, bo nie wiedziałem o tym. To taka super sprawa. Ten medal smakuje trochę inaczej, bo jest drużynowy. Smakuje najlepiej, bo w drużynie zawsze przyjemniej się zdobywa medale – powiedział Kacper Tomasiak po wywalczeniu trzeciego medalu olimpijskiego podczas XXV ZIO 2026.

Swój ostatni skok w igrzyskach Kacper Tomasiak oddał w ekstremalnych warunkach. Gęsto padający śnieg pokrywał jego kask i plastron, a mimo tego sędziowie próbowali kontynuować konkurs duetów. – Jak zaczynało tak leciutko sypać, to wtedy jeszcze by się może dało skakać, jeśli tylko by to szybko wszystko poszło. Wtedy może by się jeszcze udało to dokończyć. Ale sędziowie przedłużali i przedłużali, więc potem jak się już rozpadał ten śnieg, to średnio dało cokolwiek z tym zrobić – relacjonował Tomasiak.

– Jakby się teraz tak zastanowić, to tak na dobrą sprawę, ci, którzy po mnie mieli jeszcze skakać, to mogli po prostu spadać. Warunki były na tyle przewidywalne, że się tutaj wszystko mogło wydarzyć. Myślę, że sprawiedliwiej było to odwołać – dodał polski 3-krotny medalista olimpijski w skokach narciarskich.

– To był szalony tydzień. Czuję przede wszystkim radość i zmęczenie, bo wiadomo, że z tych medali jest duża radość, ale już tak najchętniej bym się przeteleportował do domu i żeby już nie trzeba było wracać, żeby tej podróży nie trzeba było spędzać, tylko tak po prostu, żeby się znaleźć w domu i po prostu odpocząć jeden, czy dwa dni – zakończył Kacper Tomasiak.

PKOl
Fot.: Szymon Sikora, Robert Hajduk/PKOl