We wtorkowy wieczór na Alexander Stadium Pia Skrzyszowska, w wyjątkowo emocjonujących okolicznościach została wicemistrzynią Europy w biegu na 100 metrów przez płotki. Polka złoto przegrała z Holenderką Visser zaledwie o tysięczną część sekundy. – Mógł być remis, ale najważniejsze, że jest medal – powiedziała po zejściu z bieżni reprezentantka naszego kraju.
To był istny lekkoatletyczny thriller, trwający niewiele ponad 12 i pół sekundy. Finał biegu na 100 metrów przez płotki na mistrzostwach Europy w Birmingham będzie jednym z tych wydarzeń w historii krajowej lekkiej atletyki, który kibice zapamiętają na lata. Świetnie dysponowana Pia Skrzyszowska – najszybsza w półfinale z czasem 12.60 – w walce o medal stoczyła niebywale zacięty i pasjonujący pojedynek z Holenderką Nadine Visser. Na metę wpadły równocześnie i z wielkim napięciem musiały oczekiwać na ostateczny werdykt sędziów. Te kilkadziesiąt sekund niepewności, gdy Skrzyszowska i Visser z napięciem patrzyły na tablicę świetlną, wydawały się trwać niezwykle długo. Ostatecznie przy obu nazwiskach wyświetlono czas 12.67, ale o tysięczną część sekundy szybsza okazała się zawodniczka z Niderlandów. Pia – złota przed czterema laty i brązowa przed dwoma – teraz zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy.
– Mógł być remis, a jednak przegrałam jedną tysięczną. Mam teraz trio indywidualnych medali. Szkoda, że nie ma złota, ale najważniejsze, że jest medal. Na mecie nie byłam pewna, która z nas wygrała. Tysięczną trudno wyczuć – przyznawała po biegu wicemistrzyni Europy. Generalnym sponsorem polskiej reprezentacji lekkoatletycznej jest Orlen.
Polka przyznała, że mocny w jej wykonaniu półfinał – wygrany z dużą przewagą – pozwolił jej dobrze wejść w starty na mistrzostwach Europy.
– Ten bieg półfinałowy był dobrym wejściem w te zawody. To 12.60 nie wydawało mi się jakimś dobrym wynikiem, chociaż to był poprawny technicznie i luźny bieg. Te wyniki tutaj są jednak średnie, jest dosyć chłodno i bardzo wietrznie. Na starcie czułam wichurę w twarz. Myślę, że to też sprawia, iż tutaj nie padają jakieś super rezultaty. Natomiast na mistrzostwach nie chodzi o wynik, chodzi o miejsce – podkreśliła polska płotkarka.
Skrzyszowska przypomniała, że w tym roku już raz przegrała z Holenderką o tysięczne sekundy – w marcu podczas halowych mistrzostw świata w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń.
– My się bardzo napędzamy. W tym roku co prawda nie miałyśmy wspólnych obozów, ale wcześniej niejednokrotnie trenowałyśmy razem. Od lat wiemy, że jesteśmy na podobnym poziomie. Przecież na hali też miałyśmy taki sam wynik, różniły nas tylko tysięczne. Mam jednak nadzieję, że kolejny pojedynek będzie już z wygraną po mojej stronie – uśmiechała się Pia Skrzyszowska.
Polka podkreśliła, że chociaż na początku sezonu letniego była lekko zawiedziona swoimi biegami, to nie popadała w panikę.
– Na początku sezonu nie byłam zadowolona z wyników. Coś mnie tam pobolewało w biodrze, w czworogłowym. Nie było jednak paniki. To był jednak zapalnik, żeby dać z siebie wszystko – podkreśliła polska medalistka.
PZLA
Fot.: Marek Biczyk/PZLA