Anita
Włodarczyk

Nigdy nie kryła, że na początku przygody z królową sportu wzorowała się na niezapomnianej Kamili Skolimowskiej – naszej najmłodszej mistrzyni olimpijskiej (Sydney 2000) i pierwszej złotej medalistce igrzysk w rzucie młotem.

2

Medale igrzysk olimpijskich

2

Ta, która rzuca najdalej

Jej droga do sportu rozpoczęła się od… speedroweru, czyli „kolarskiej” wersji tak popularnego w jej rodzinnym Rawiczu żużla. Miała w niej nawet całkiem niezłe wyniki, zresztą – pochodzi z usportowionej rodziny, bo mama grała w koszykówkę, zaś tato – w piłkę nożną. Do lekkoatletyki trafiła w wieku 16 lat, kiedy to podjęła treningi w Kadecie Rawicz. Początkowo rzucała dyskiem, ale potem zdecydowała się na miotanie młotem i to w tej specjalności okazała się po latach mistrzynią nad mistrzynie.

Nigdy nie kryła, że na początku przygody z królową sportu wzorowała się na niezapomnianej Kamili Skolimowskiej – naszej najmłodszej mistrzyni olimpijskiej (Sydney 2000) i pierwszej złotej medalistce igrzysk w rzucie młotem. Po jej śmierci podczas wielu zawodów startowała w rękawiczce, którą podarowała jej właśnie Kamila.

Droga Anity Włodarczyk do wielkich sukcesów była ciekawa i imponująca zarazem. Jej początki to obiecujące wyniki na zawodach młodzieżowych rangi krajowej i europejskiej, osiągane po treningach odbywanych w warunkach dalekich od ideału. Prawdziwą legendą obrosły na przykład opowieści o treningowych rzutach oddawanych pod poznańskim mostem św. Rocha. Po przeprowadzce do stolicy wcale nie było dużo lepiej. Tymczasem – niesamowita ambicja i solidna, okupiona dziesiątkami litrów potu praca na treningach poczęła przynosić efekty.

Olimpijski debiut w Pekinie (2008) to wysokie szóste miejsce w konkursie, rok później za to – złoto mistrzostw świata w Berlinie. Kolejne lata znaczy pani Anita choćby rekordami świata, ale także – niestety – zmaganiami z kontuzjami (stopa, kręgosłup). Z tych wychodzi jednak obronną ręką i nadal startuje na najwyższym poziomie światowym. Z Londynu (2012) wraca do kraju z olimpijskim srebrem, które dopiero siedem lat później (na gali z okazji 100-lecia PKOl) zostaje jej wymienione na krążek złoty.

Po Londynie króluje w Europie i świecie w swojej konkurencji. Mistrzynią świata zostaje jeszcze trzykrotnie (Moskwa 2013, Pekin 2015, Londyn 2017), a na europejskim czempionacie triumfuje łącznie aż cztery razy (Helsinki 2012, Zurych 2014, Amsterdam 2016 i Berlin 2018), jedynie z Barcelony (2010) przywożąc do kraju brązowy medal. Niejako „po drodze” – w sierpniu 2015 r. – zostaje pierwszą na świecie kobietą, która w rzucie młotem przekracza granicę 80 metrów (81,08 m). Zresztą – w następnych latach rekord świata w tej specjalności doprowadza do poziomu 82,98 m, ale znów – niejako „przy okazji” zdobywa po olimpijskie złoto sięga w Rio de Janeiro (2016).

Staje się niemal „bohaterką narodową” a już na pewno – niekwestionowaną gwiazdą rodzinnego Rawicza, skąd po powracającą z sukcesami lekkoatletkę wysyłany jest autobus w… złotych barwach, a powitaniom na miejskim rynku towarzyszy atmosfera wielkiego święta.

W ślad za tymi osiągnięciami na koncie zawodniczki pojawiają się zwycięstwa w przeróżnych plebiscytach i rankingach – krajowych i zagranicznych oraz – wysokie odznaczenia państwowe.

Uprawianie sportu na wysokim poziomie nie przeszkadza pani Anicie w zdobyciu wykształcenia – po licencjacie na poznańskiej AWF kończy bowiem także magisterskie studia w Wyższej Szkole Edukacja w Sporcie w Warszawie. Stolicę jednak opuszcza i – w poszukiwaniu lepszych warunków treningowych – przenosi się do katowickiego klubu AZS AWF. Zostaje Ambasadorką Stadionu Śląskiego w Chorzowie, nazwanego krótko potem Narodowym Stadionem Lekkoatletycznym.

Niestety, kontuzja kolana, operacja i rehabilitacja od połowy 2019 r. wyłącza Anitę Włodarczyk z treningów i zawodów – nie może więc wziąć udziału w kolejnych mistrzostwach świata w Ad Dausze, ale – nie poddaje się i zapowiada, że solidnie przygotuje się do olimpijskiego startu w Tokio w roku 2020. W końcu marca okazuje się jednak, że walkę o trzecie z rzędu złoto igrzysk będzie mogła stoczyć dopiero w roku 2021… Podejmuje i to wyzwanie, chcąc efektownie zakończyć przygodę z wyczynowym sportem.