Biało-czerwoni oficjalnie rozpoczęli XXV ZIO 2026

Sofija Dowhal i Wiktor Kulesza (para taneczna/łyżwiarstwo figurowe) zainaugurowali starty Polaków w XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Jednocześnie był to ich debiut w tej najważniejszej imprezie sportowej na świecie i najlepszy wynik w sezonie.

Biało-czerwoni zaprezentowali taniec rytmiczny par tanecznych w zawodach drużynowych w łyżwiarstwie figurowym, które rozpoczęły oficjalnie igrzyska dla Polaków.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni. Słowa tego nie opiszą jak się czujemy. Niecałe dwa tygodnie temu dowiedzieliśmy się w ogóle, że jedziemy na igrzyska olimpijskie. Cały czas jesteśmy jeszcze trochę w szoku i w szczęściu, że możemy tutaj być. I to jest naprawdę coś niesamowitego, jest to spełnieniem marzeń każdego sportowca. A te wszystkie emocje spotęgował jeszcze fakt, że tak dobrze nam się udało wystąpić i zdobyliśmy jeszcze takie punkty – powiedział po starcie Wiktor Kulesza.

– Jak zareagowaliście na to, że na początku wybór utworu do tańca, wzbudził taki aplauz publiczności? – Ja miałam takie wow! Naprawdę! To mi dało więcej sił, więcej emocji i chęci, żeby wystartować dobrze. Chciałam na maksa pojechać ten program, pokazać wszystko, co potrafimy – powiedziała Sofija. – I to jeszcze bardziej dało nam sił. Jak usłyszałem ten olbrzymi aplauz publiczności, to ja miałem taką myśl: ok, let’s go, tak się bawimy! – dodał Wiktor.

– Ucieszyliśmy się, jak punktacja się wyświetliła. To jest ważny wynik, szczególnie po mistrzostwach Europy, takim zimnym prysznicu. Potem pracowaliśmy jeszcze mocniej, zwracaliśmy uwagę na więcej szczegółów programu. I bardzo chcieliśmy, żeby ta praca tutaj była widoczna, że osiągnęliśmy wszystko to, nad czym tak ciężko pracowaliśmy. I właśnie dlatego ta reakcja była taka, że w końcu mamy to. A to tylko jeszcze bardziej inspiruje do pracy, żeby jeszcze więcej, jeszcze więcej. Szczególnie na takich zawodach, na pierwszych igrzyskach olimpijskich osiągnąć prawie najlepszy wynik sezonu, a na takich zawodach najlepszy to jest coś – powiedziała Sofija.

Debiutancki i jedyny w igrzyskach występ polskiej pary tanecznej skomentowała Magdalena Tascher – prezes PZŁF. – Oni jako ostatni do naszej reprezentacji zostali zgłoszeni. Czekali do samego końca, a jako pierwsi z Polaków weszli na lód i zaczęli… Już mówiliśmy im na mistrzostwach Europy, żeby się szykowali, żeby byli cały czas w gotowości. Trenerka też wiedziała, że ta gotowość musi być. No, ale wiadomo, trudno się cieszyć, jeśli się jeszcze nie ma tego oficjalnego potwierdzenia, bo potem rozczarowanie może być ogromne. Więc po wiadomości o wyjeździe na igrzyska rzeczywiście ekscytacja była duża. Oni od początku tutaj w wiosce z takimi wielkimi oczami chodzili, wszystko oglądali. Zresztą większość naszej reprezentacji w łyżwiarstwie figurowym, poza Katją, to dla nich wszystkich są to pierwsze igrzyska olimpijskie – podsumowała start Sofii i Wiktora Magdalena Tascher – Prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego.

– Najbardziej się cieszę, że zachwycona była publika. To było słychać. My też byliśmy wzruszone, a przecież oglądamy tę parę – Sylwia (trenerka – przyp. red.) kilka razy dziennie, ja ich widzę bardzo często. Jeśli chodzi o kwestie techniczne ich występu, to nie widziałam jeszcze protokołów, tego, jak to finalnie zostało ocenione. Widzę jednak po punktach, że musieliśmy w końcu uzyskać wyższe poziomy za sekwencje kroków. Nasza para dzisiaj naprawdę pojechała bardzo dobrze. Było tempo, w końcu twizzlety zostały też wykonane bardzo dobrze na ich poziomie – zakończyła Magdalena Tascher.

Tomasz Piechal/PKOl
Fot.: Szymon Sikora/PKOl