Polska kobieca dwójka bobslejowa w składzie: Linda Weiszewski (pilot) i Klaudia Adamek (rozpychająca) zajęły 8. miejsce w debiucie polskich kobiecych bobslejów w programie olimpijskim podczas XXV ZIO Mediolan-Cortina 2026.
– Wynik powinien być zupełnie inny na mecie po takim zjeździe, ale no niestety no nie przeskoczę tego. Staram się z całych sił i to nie działa i jak tak będzie, to dalej nie będzie działać, więc albo coś z tym zrobimy, albo nie – powiedziała na po starcie w bobslejowych dwójkach Linda Weiszewski.
– Trzeci ślizg miał dużo gorszy czas niż w czwarty, więc to, że jazda wygląda brzydko, to nie znaczy, że bob nie nabiera prędkości. Lochner jeździ brzydko, a robi dobry czas. No a my, no nie wiem, nie mam słów na to co tu się dzieje. Ale ja się cieszę z tego, że jestem na igrzyskach olimpijskich. Tylko ja przyjechałam tu z nastawieniem, żeby walczyć z Klaudią o top10 i tak samo w monobobach. Co prawda tam dużo błędów popełniłam, ale tutaj w dwójce byłyśmy pewne, że to top 10 jest do zrobienia. Jednak mimo dobrych przejazdów po prostu, nie ma tego.
– Czy to jest w ogóle możliwe, żeby mieć taki sprzęt jak najlepsi na świecie? Wszystko jest możliwe, można bobslej dać do tunelu aerodynamicznego, żeby sprawdzić, który jest szybki. To jest pierwsza droga. Druga, to mieć fachowców, którzy się bardzo dobrze znają na tym sprzęcie i wiedzą co jest w bobsleju. Na przykład Jamajka, która wzięła się znikąd, a ma amerykańskiego mechanika, który bawi się z samochodami wyścigowymi, i zrobiła wynik. Mimo, że jazda była brzydka, to jednak bobslej pędził jak wiatr.

– Myślę, że jest bardzo dużo fachowców. Mamy dużo ludzi w Polsce, którzy mogliby zabrać się za to i zrobić jak najlepszy sprzęt. Chodzi o to, żeby on po prostu nabierał prędkości, a nie, że my z takim rozpychaniem mamy 17-18 czas, a dziewczyny, które rozpychają gorzej od nas robią dużo lepsze prędkości, więc tu jest ten problem.
– Zresztą ktoś mógłby zapytać – byłyście w czołowej dziesiątce w zeszłym sezonie, to jak to teraz wytłumaczysz? Tylko, że w zeszłym sezonie, wszyscy sprawdzali sprzęt, patrzyli jakie są niedopracowania, jakie płozy jadą, a które nie. No i Amerykanie i Niemcy zmienili wtedy sprzęt. Powiedzieli, że tamten sprzęt nie jeździ. Szwajcarzy to samo, oni jeździli w tym sezonie na dwóch bobach i co zawody zmieniali te bobsleje, żeby sprawdzić, który bobslej dobrze jeździ. To jest ta przewaga u innych nacji, że oni robią wszystko, żeby po prostu zmieniać ten sprzęt na okrągło co roku.
– Nie oszukujmy się, nie da się jeździć przez 6 lat na tym samym sprzęcie i liczyć na to, że on pojedzie w top 10, skoro technologia poszła do góry i wszyscy robią pod tym kątem, żeby iść w górę, a nie patrzeć w tył.
– Myślę, że jestem zadowolona z tego występu, bo dałam z siebie wszystko i tak naprawdę napisałam historię w monobobie, a razem z Klaudią napisałyśmy historię w dwójce, a takie rzeczy rzadko się dzieją. Ja jestem zadowolona i myślę, że ludzie w Polsce też powinni być zadowoleni – zakończyła Linda Weiszewski.
ToP/PKOl
Fot.: Szymon Sikora/PKOl