Nietypowy początek roku polskich wioślarzy

Wioślarze mają za sobą trudny sezon, z deficytem międzynarodowych imprez, a dodatkowo zwieńczony zagranicznym zgrupowaniem, na którym u części z nich wykryto koronawirusa. Nowy rok rozpoczynają nietypowo, w Centralnym Ośrodku Sportu w Wałczu, ale pełni nadziei, że może być już tylko lepiej.

Choć pogoda za oknem może wielu zniechęcać do wyjścia z domu, wioślarze styczeń spędzają na jeziorze. – Staramy się wykorzystać każdy możliwy czas na to, żeby zejść na wodę – powiedział mistrz świata w czwórce bez sternika, Marcin Brzeziński. Przeszkodą w wykonaniu treningu nie jest niska temperatura oraz padający śnieg. Zawodnicy przygotowują się również w inny sposób, lecz nie unikają kontaktu z wodą. – Charakter pokazywany jest właśnie w takich warunkach, gdzie trzeba zabrać się z ciepłego łóżka, ubrać i mimo trudnych warunków wyjść i trenować. Na wodzie palce zamarzają, ale chwilę się pochucha, podmucha i jedziemy dalej – dodał.

W grudniu wioślarze mieli mniej treningów na wodzie przez koronawirusa. Teraz starają się nadrobić stracone godziny. – Okres zimowy to czas, w którym budujemy formę. Zazwyczaj robiliśmy to w górach, biegaliśmy na nartach – opowiedział drugi zawodnik ze złotej czwórki, Michał Szpakowski. – Trener zdecydował, że przygotujemy się w Wałczu, żeby styczeń potraktować „wprowadzeniowo”. Myślę, że to dobra alternatywa, bo jesteśmy w stanie tu wykonać każdy trening. Nie sądziłem, że kiedykolwiek w styczniu będą schodził na wodę, a jednak się da – zapewnił wioślarz.

Głównym celem przygotowań są Igrzyska Olimpijskie, lecz zmiany w kalendarzu startów spowodowały, że w 2021 roku odbędą się jeszcze dwie duże imprezy międzynarodowe – Mistrzostwa Europy i Świata. – To, że cały czas pływamy może być korzystne, bo na początku kwietnia mamy ME. Następne zgrupowanie jest w marcu w Portugalii, stamtąd wracamy tu na 2 tygodnie, a potem jedziemy na start – powiedział Szpakowski.

Wioślarze nie są jedynymi sportowcami, którzy skorzystali z gościny COS-u w Wałczu. Na zgrupowaniu w styczniu przebywają tu m.in. zapaśnicy i lekkoatleci. – Warunki stworzyliśmy na tyle optymalne i zachęcające, że mamy obecnie nadkomplet, bo przypominam, że na terenie ośrodka prowadzone są obecnie inwestycje – powiedział jego dyrektor, urodzony tu Zdzisław Ryder. – Każdego dnia jestem zauroczony tym miejscem – dodał. Dobre zdanie o ośrodku mają również zawodnicy. Kadra wioślarzy podkreśliła, że ma na miejscu wszystko, co niezbędne na treningu. Czas spędzony w wodzie dzielony jest z ćwiczeniami na ergometrze czy rowerku.

Fot.: COS – Paweł Skraba